Notatki



25.01.2011
Jak wszystko się wali i spada w przepaść mówią, że należy się czegoś złapać. W przeciwnym wypadku, jak wnioskuje, wyląduje się na dnie.
A na dnie jak to na dnie, wiem bywałam, nie ma co robić. Znów z braku zajęcia, zacznę kopać dół aż będzie wystarczająco głęboki abym w nim mogła tonąć. Do samego końca będę zwlekać z krzykiem o pomoc.
Niekończąca się opowieść - uwielbiam tę bajkę.

Spadając łapię się słów, muzyki i snów. Preferowane metody oczywiście zawsze zawodzą. Zdaję sobie z tego sprawę - dzisiaj. Niestety zjem i zapomnę.

Podnosi mnie człowiek. Dlaczego, dlaczego człowieku? Przecież jesteś z wad - jak ja ? Jak ja - z płaczu matki przy porodzie.


26.01.2011 (inspekcja)

nazwiskiem... urodzona...
- Kilka spraw się tu nie zgadza.
- Jak to?
Cisza! Zobaczmy. Pani życiorys.
Jest dość, hm, niepoprawny.
-Niepoprawny?
-Cisza.
Proszę go natychmiast uzupełnić i zdać za tydzień z regulaminową treścią.
-Ale ja nie potrafię!
- Czego Pani nie potrafi? Wykształcić się, mieć stałe miejsce zamieszkania, mieć stałą prace i wieszcie być w związku?
Tego Pani nie potrafi? To nie jest jakaś filozofia.
Jest.

szukam, szukam, szukam szukam szukam
pomalowałam sobie paznokcie na pomarańczowo, podziała.

porwali sznurówki
zagryźli przytulanki
i co. i co.
teraz ścieżka zdrowia?

mam energię, nie będzie tak łatwo!


27.01.2011
Kiedyś zrobiłam plakat, szkicując a la gotyckimi literami słowo NIEBO
Powiesiłam go od strony zewnętrznej na drzwiach mojego pokoju.
Dziś nadszedł drugi etap.
Nad drzwiami na ścianie wielkimi literami wypisałam nowe powiadomienie:
IDIOTS LIVE IN HEAVEN

Pewne sprawy wymagają wyjaśnień, ta nie. 




29.01.2011 (do.)
Na pożegnanie, ponieważ znów wyjeżdżam i nie sądzę abym miała internet, napiszę coś bardzo od siebie.
Napiszę o moich niepoprawnych marzeniach. Mam jeszcze sporą rezerwę, natomiast te są ulubione.
Moje marzenia ukrywane:
  1. będę DJ-ką
  2. założę własny klub muzyczny z industrialno rockowo gotycko folkową muzyką.  W myślach tworzyłam już tysiące razy wnętrze sali, zapowiadałam koncerty i rozmawiałam z gośćmi przy barze.
  1. będę miała dom pod ziemią, najlepiej pod tym klubem. Sufity będą niskie i nazbyt wysokie, pokoje będą małe i duże. A w tym największym będzie biblioteka płyt kompaktowych. Planuje siedzieć w niej całymi dniami, słuchać muzyki, układać je wciąż od nowa i delektować się wspomnieniami każdego utworu.
  2. zobaczę "na żywo" ciemną stronę księżyca
  3. chyba tak dla równowagi marzę o malutkim domku z szklarnią w której zasieje ziółka i afrodyzjaki. Wokół domku będzie rzeczka z drewnianym kołem wodnym – koniecznie.
  4. Dżeki ożyje i będzie mi na zawsze towarzyszył.
  5. nie będę mieć "z krwi" rodziny, moją rodziną za to będą wszyscy podróżujący obok (jedyne marzenie, które się spełnia...)
Do. 
pozdrawiam
July Moke .
czasami sprawdzam maila: julymoke@gmail.com




12.03.2011
Miałam tu nie wracać. 
Miałam "obłąkać się" na innej stacji. 
Miałam... słowa są jedynym domem. 

  *
sen jednej nocy

Dobrze pamiętam scenę z udziałem siostry.
Pusta i ciemna ulica jak z mrocznych opowieści, pali się tylko jedna długa lampa. Pod nią stoi ogromny metalowy kontener wypełniony po brzegi ubraniami.
Nie trzeba oglądać odzieży aby stwierdzić, że jest używana. Na całej ulicy czuć specyficzną lumpeksową woń.
Brudne, pogniecione, dziurawe i poklejane – okrycie każdej cześci ciała.
Wyciągamy pokolei koszule, bluzy, szukając czegoś dla siebie?
Ostatni wątek.
Trzymam w dłoniach zielone dżinsowe spodnie, patrzę czy pasują.

Kolejna scena.
Supermarket – jesteśmy przekonane. Miejsce to jednak wygląda na wielki magazyn, znów jest pusto, nienaturalnie, zbyt cicho, prawie bezszelestnie.
Siostra i ja chodzimy korytarzami ułożonymi z półek sięgających do sufitu. Rozmawiamy, niczego nie dotykając.
Patrząc w górę widzę pudła, a w nich karnawałowe przebrania, kolorowe peruki, szale, kostiumy dla dzieci i dorosłych. Wszystko w kartonach, powrzucane byle jak.
Byle jak.
Dzwoni telefon. To mama, pyta się gdzie jesteśmy.
-jak do Was dojechać?
-autobusem

Następny epizod.
Sala, w niej długie drewniane stoły. Przy jednym z nich siedzimy z nieznanymi mi ludźmi i gramy w karty. Oświetleni trzema wiszącymi jakby w powietrzu lampkami, przekopujemy się przez chmury dymu. Co chwilę słyszę kaszel jednego z uczestników - zebrania?
Wylewam na stół a la czarny lakier do paznokci... Robi się wielka plama, zalewa pół stołu.
Czuję się jakbym popełniła najgorsze przestępstwo, jest mi niewybaczalnie głupio.
Mama powiedziała... nie zapamiętałam co.

To zlepek kilku scen snu z wczorajszej nocy. Nie potrafię ich zinterpretować.  
Jak? Jak się czuć?




13.03. (niedziela)


jak już dobiegłam do sceny
i przebrałam się w przygotowywany miesiącami kostium
jak już zrobiłam rozgrzewkę,
makietowe la la la, ćwiczone do poduszki tysiące sennych razy
jak już podwinęłam rękawy, a krwistości zakazałam hamować
powiedziałam: mistrzu wchodzę

czekam, a Ty nic
czekam, a Ty jak ten ślepiec
tylko dotykasz




15.03.2011 (kosz)
szantażuj szarańczę czerwonym kolorem
uleć moje zwierze skaleczone



17.03.2011
Od dnia wyjazdu z Polski mam tylko jedno zadanie. Od siebie. Jedna misja na całe życie.


Zapominać.


... I zapominają, że są aż tak samotni.


ministersto zarządziło wyprowadzkę
nie interesują ich przypadki i znaki
nie chcą słuchać o przeszłości
wydało polecenie, polecenie nie dotarło
w sensie, w zdaniu, stron zabrakło
do widzenia, nie zrozumiałam dlaczego
nie czuję zapachu konwali ani jaśminu
zabraniam
zabraniam!
zabraniał, a ty co?

wstawać i iść w złą stronę
zacząć biec w razie spóźnienia.



21.03. (pierwsze wiosenne prezenty)
skłoty - sen


dzisiaj śniłam o matce
stałam przy niej - ale mnie nie dostrzegała
mówiłam do niej - ale nie odpowiadała
po kilku nieparzystych mrugnięciach
wysiadłam z busa
trzymając ciężki plecak,
a w nim materiał do krycia ciała
nie bałam się go stracić
już mi na niczym nie zależało
marzyłam by zasnąć
szukałam pustego budynku
przy ceglastej ścianie zapukałam do drewnianych drzwi
zbyt proste, miejsce nie było opuszczone
zamieszkałe przez dzieci
kolorowe leżaki, ubranka, maskotki, kocyki
nie było uśmiechów ani płaczu,
pisku i krzyków nawołujących do zabawy
przedszkole z ciszy
tak bardzo zimne

nie zakwitnie, nie uleci, nie przestraszy ogniem
nad malutkimi czuwał mężczyzna
starszy ode mnie o kilka lat
chodził koło łóżek, nachylając się co kilka kroków
okrywał kocami zmarznięte dusze
zadrżałam
spojrzał na mnie,
tak : "ona tu musi zostać"


nie zmienił się świat
zmieniłam się ja.




23.03.2011 (Ra)

remontują się
spijając strugi etylowe
tą etatową głupotą
23 cm podeszwy trampka
tęczową sałatką
jeszcze, jeszcze

31.03. (deszcz przy oknie)
Siedząc - własnie tutaj, na brzydkim niebieskim dywanie, ponad tysiąc km od domu, może więcej, może dwa tysiące, nie ważne, zaraz prysznic, później praca, monotonia, monotonia mnie ukoi, zdrowieje.... nawet chciałam zadzwonić, ale po co....nikt nie odbierze. 

przypadek to uśmiech
nie popieram dymu
a ja tak
nie popieram dymu!
chyba popłacze w bok, 
jestem chora na sugestię
odmawiam szamanizumu i rozmów o nim
wiem dużo, ale nie chcę opowiadać
zamknij się
truj.


4.04.2001


...i wiesz co, wstaje i kroję się do starości 


28.04.2011
tylko przetrwać, tylko przetrwać, tylko (przepraszam) do najbledszej cholery przetrwać! 




17.08.2011
postarzały emocje, odmłodniało ciało, wróciłam do rzeki, w tym samym miejscu wczoraj i dziś zamknę powieki.


co jakiś czas witam.


18.08.2011
błękitno rudo czerwony jest On, a pozostali...zieloni, całkowicie zieloni.