05 lutego 2012

18 sierpnia 2011

O wady!


...gdy na chodniku odnajdziesz topiącego się się w ślinie owada

owad
w ślinie 
w chodniku
w suicie, jak wypada
o dotyku, 
o delikatności 
przy świadku, 
na styku jej motywu 
siedzi 
przy stoliku,
ona
kramarka, 
miarka jej tu, tam świeci 
oszukuje
o fizyczności
o królu
królową tak przyrządzi

podchodzi stajenny, 
staw niezmienny, 
och szampanio, 
horda za nią
poproszę trzy muśnięcia 
na zmiany, 
zacznijmy okradać się wzajemnie
póki czas na to mamy.

17 sierpnia 2011

on elektrobotaniczny muzyk

myślę, że potrzebuje znaleźć większe miejsce
bo kiedy masz więcej niż myślisz
potrzebujesz więcej miejsca 
Eddie Vedder


i smak
i ucho
zapadam się od wioski do akceptacji

on elektrobotaniczny muzyk, 
odkąd znam, w dziwacznym trwa wyzysku
z jaką łatwością wdycha coraz to mniej powietrza
stoję zbyt blisko, za cicho mogę powiedzieć

oczy masz koloru dymu
zamiast wody w żyłach płyną słodkie szklanki wina
pełnia swej akceptacji, pełnia negliżu
jesteś szczęśliy? jestem w pobliżu

obciłsy kac, dnia kawą nie chce zaczynać
ociągając się po marginesie, 
zębami nocą zgrzyta, karuzela
z nią się zatrzyma.

w niej się utrzyma.



01 lipca 2011

ogryźć płatek maku z zębami

a wagabundzi błądzi, pół roku 
zawsze lewej dłoni daruje papierosa
zawsze prawe oko zasłoni włosami

ogryźć płatek maku z zębami

leżałam na sypanych kamyczkach 
wymieszanych z dogasającymi papierosami, 
krople deszczu były tak ciężkie, że ich pęd powodował przytłoczenie
na plecach czułam wciąganie w tłum, w ten znieczulający tłum
zobaczyłam zieleniejącą roślinę, 
struwającą wszystkie wspomnienia
za trzy, dwie, zbyt późno dotarłam do uwagi, sekundy, pojawił się mak
zbyt neutralnie chciałam ogryźć płatek z zębami
rozpuszczam szwy we krwi, wodzie, ślinie, moczu.
ugryzłam raz a
a nie wrócę już nigdy

16 kwietnia 2011

aladyn i dywan ucieczki

Sun is shining, the weather is sweet now
Make you wanna move your dancing feet, yeah
But to the rescue, here I am
Want you to know just if you can,
here I stand, no, no, no, no, no, no, no, no 

(Słonce świeci,pogoda jest słodka
chcesz poruszać tańczącymi stopami
ale ratunku,ja jestem tutaj
chcesz wiedzieć tylko jeśli możesz
tutaj stoję,nie,nie,nie,nie,nie)

Bob Marley, Sun Is Shining
aladyn i dywan ucieczki


z drogi szarpani kibice woli
przepuście, niosę wiadomość
pośpieszniej, do morii, do morii
przez niebo przedzierają się mityczne stwory
splątane kable pod warstwami skóry
powiesz jaki jest Twój kolor straceń
czuję majeranek, utrącany z liści
mam koronę ze stokrotek, a on
kozak, wyleciał mi z głowy
ulec oddechowi, tak głębokiemu
ulec dialogom tak odludnym
wstrzymując spalanie, na
na młodość, bić brawa, bić brawa!
w pierwszej rundzie odpadałam


02 kwietnia 2011

Niebieski On

nie będziesz całe życie leciał na aspirynie

Powiem Ci jaki jest,
jaki jest niebieski człowiek
rano zobaczyłam cały jego świat
zasmarowany błękitem, ciepły splin
wychował otoczenie, bezpieczne
dzień po dniu coś w niczym,
szura palcem po ekranie
jeden gryz, zielona kredka do twarzy,
mydląc muzyków, czary mary
podobno wygrał, podobno krawat wymienił
skąpał się w mchu na tarasie
przestał wierzyć, coś oczyścił
nie kłóci się już się o dalsze stany
markotnie szkodliwy, niby ma coś do powiedzenia
a zastyga w zdaniu stamtąd

obawiam się zakazić.

30 marca 2011

zgraja od Gai

na dachu, bez pośpiechu, kredą po betonie
na szarym tle białymi strumieniami
opowiem z lekko rozsypaną egzotyką
nie szkodzi, to nieustraszeni chemicy 'fantazjaci'
najpierw głośniej, najpierw ciszej
autentycznie, nic później nic bliżej


z pułapką na umiarkowanie
sól na niebie, odpowiednia jej dawka 
pod wpływem smaku, oko niebieskiego kiwi 
takie było, kłamać nie wypada
spalony aloes, do próbówki, narodziny
Gaja na słodko, na dachu przez okno


nie zejdę na ziemię, znów dach i znów okno
bez steru, kolorowane lampy neonowe
róż fioletem się plami, umarł ktoś ci, ktoś cię zranił?
sarny biegną płacząc zielonym
a granat, a granat to pęczek cynamonowy
na czerwonym tle szary kot witaminy zażywa


chciałabym, żeby wszystko się paliło
wszystko w czasie pauzy, gry cienia na gitarze
zmieszają się nam laboratoryjne twory
na brudno, chemicy uciekinierzy
nie schowasz się Gai

nie schowasz się Gai.

25 marca 2011

matko chrzestna czarno-biała

płynie łódź polami koniczyny
bez steru, bez załog, bez przyczyny

matko chrzestna czarno-biała

nim skończę rok, weź mnie na ręce
i wypowiedz szeptem,
tak by rodzice nie usłyszeli
słowa niemowlęciu zakazane

powiedz: nigdy nie dorastaj, moja kochana
powiedz: zostań zawsze w niewinności
powiedz: jesteś teraz taka wspaniała
teraz, lecz...

powiedz mi, matko chrzestna
żebym nigdy nie dorastała.

23 marca 2011

Sara

jak bóg Ra

przy pełnym słońcu przez ściemniane okulary
ku barokowym opisom z końca w początek 
królują sznurowane oblicza, młodej Sary


jedzie wybrzeżami, a widzę ją tak
jedną ręka odgarnia powietrze
co chwilę upuszczając na język mleczny smak


samotności kazała znaleźć rytmikę
nie zgasną świeczki, nie zginą marynarze
kołami po chlorofilu uwodzi logikę 


wtedy, gdy kamień rozkwitnie w rezonansie
gdy zrodzi się bieg karlej kampanii zdrowej jaźni
jak mrówka z probiotyku, wybudzi się po transie

17 marca 2011

zaspane

obserwuję, Ty wiesz, Ty nie wiesz?
programy przyrodnicze
stan wodny, wielostronny, pan ściekły
zaspane

i znów o kant snu
rozbija się dialekt dwóch
pozbawiony wdzięku gładkiego lnu
niech struna straci słuch

aresztowani za bezczelności
mgły poranne i wieczorne
nie chcą brać odpowiedzialności
ich błąkanie niewymowne.



"ten kto dużo mówi nic nie mówi"
Nobody w Dead Man