18 sierpnia 2011

O wady!


...gdy na chodniku odnajdziesz topiącego się się w ślinie owada

owad
w ślinie 
w chodniku
w suicie, jak wypada
o dotyku, 
o delikatności 
przy świadku, 
na styku jej motywu 
siedzi 
przy stoliku,
ona
kramarka, 
miarka jej tu, tam świeci 
oszukuje
o fizyczności
o królu
królową tak przyrządzi

podchodzi stajenny, 
staw niezmienny, 
och szampanio, 
horda za nią
poproszę trzy muśnięcia 
na zmiany, 
zacznijmy okradać się wzajemnie
póki czas na to mamy.

17 sierpnia 2011

on elektrobotaniczny muzyk

myślę, że potrzebuje znaleźć większe miejsce
bo kiedy masz więcej niż myślisz
potrzebujesz więcej miejsca 
Eddie Vedder


i smak
i ucho
zapadam się od wioski do akceptacji

on elektrobotaniczny muzyk, 
odkąd znam, w dziwacznym trwa wyzysku
z jaką łatwością wdycha coraz to mniej powietrza
stoję zbyt blisko, za cicho mogę powiedzieć

oczy masz koloru dymu
zamiast wody w żyłach płyną słodkie szklanki wina
pełnia swej akceptacji, pełnia negliżu
jesteś szczęśliy? jestem w pobliżu

obciłsy kac, dnia kawą nie chce zaczynać
ociągając się po marginesie, 
zębami nocą zgrzyta, karuzela
z nią się zatrzyma.

w niej się utrzyma.



01 lipca 2011

ogryźć płatek maku z zębami

a wagabundzi błądzi, pół roku 
zawsze lewej dłoni daruje papierosa
zawsze prawe oko zasłoni włosami

ogryźć płatek maku z zębami

leżałam na sypanych kamyczkach 
wymieszanych z dogasającymi papierosami, 
krople deszczu były tak ciężkie, że ich pęd powodował przytłoczenie
na plecach czułam wciąganie w tłum, w ten znieczulający tłum
zobaczyłam zieleniejącą roślinę, 
struwającą wszystkie wspomnienia
za trzy, dwie, zbyt późno dotarłam do uwagi, sekundy, pojawił się mak
zbyt neutralnie chciałam ogryźć płatek z zębami
rozpuszczam szwy we krwi, wodzie, ślinie, moczu.
ugryzłam raz a
a nie wrócę już nigdy

16 kwietnia 2011

aladyn i dywan ucieczki

Sun is shining, the weather is sweet now
Make you wanna move your dancing feet, yeah
But to the rescue, here I am
Want you to know just if you can,
here I stand, no, no, no, no, no, no, no, no 

(Słonce świeci,pogoda jest słodka
chcesz poruszać tańczącymi stopami
ale ratunku,ja jestem tutaj
chcesz wiedzieć tylko jeśli możesz
tutaj stoję,nie,nie,nie,nie,nie)

Bob Marley, Sun Is Shining
aladyn i dywan ucieczki


z drogi szarpani kibice woli
przepuście, niosę wiadomość
pośpieszniej, do morii, do morii
przez niebo przedzierają się mityczne stwory
splątane kable pod warstwami skóry
powiesz jaki jest Twój kolor straceń
czuję majeranek, utrącany z liści
mam koronę ze stokrotek, a on
kozak, wyleciał mi z głowy
ulec oddechowi, tak głębokiemu
ulec dialogom tak odludnym
wstrzymując spalanie, na
na młodość, bić brawa, bić brawa!
w pierwszej rundzie odpadałam


02 kwietnia 2011

Niebieski On

nie będziesz całe życie leciał na aspirynie

Powiem Ci jaki jest,
jaki jest niebieski człowiek
rano zobaczyłam cały jego świat
zasmarowany błękitem, ciepły splin
wychował otoczenie, bezpieczne
dzień po dniu coś w niczym,
szura palcem po ekranie
jeden gryz, zielona kredka do twarzy,
mydląc muzyków, czary mary
podobno wygrał, podobno krawat wymienił
skąpał się w mchu na tarasie
przestał wierzyć, coś oczyścił
nie kłóci się już się o dalsze stany
markotnie szkodliwy, niby ma coś do powiedzenia
a zastyga w zdaniu stamtąd

obawiam się zakazić.

30 marca 2011

zgraja od Gai

na dachu, bez pośpiechu, kredą po betonie
na szarym tle białymi strumieniami
opowiem z lekko rozsypaną egzotyką
nie szkodzi, to nieustraszeni chemicy 'fantazjaci'
najpierw głośniej, najpierw ciszej
autentycznie, nic później nic bliżej


z pułapką na umiarkowanie
sól na niebie, odpowiednia jej dawka 
pod wpływem smaku, oko niebieskiego kiwi 
takie było, kłamać nie wypada
spalony aloes, do próbówki, narodziny
Gaja na słodko, na dachu przez okno


nie zejdę na ziemię, znów dach i znów okno
bez steru, kolorowane lampy neonowe
róż fioletem się plami, umarł ktoś ci, ktoś cię zranił?
sarny biegną płacząc zielonym
a granat, a granat to pęczek cynamonowy
na czerwonym tle szary kot witaminy zażywa


chciałabym, żeby wszystko się paliło
wszystko w czasie pauzy, gry cienia na gitarze
zmieszają się nam laboratoryjne twory
na brudno, chemicy uciekinierzy
nie schowasz się Gai

nie schowasz się Gai.

25 marca 2011

matko chrzestna czarno-biała

płynie łódź polami koniczyny
bez steru, bez załog, bez przyczyny

matko chrzestna czarno-biała

nim skończę rok, weź mnie na ręce
i wypowiedz szeptem,
tak by rodzice nie usłyszeli
słowa niemowlęciu zakazane

powiedz: nigdy nie dorastaj, moja kochana
powiedz: zostań zawsze w niewinności
powiedz: jesteś teraz taka wspaniała
teraz, lecz...

powiedz mi, matko chrzestna
żebym nigdy nie dorastała.

23 marca 2011

Sara

jak bóg Ra

przy pełnym słońcu przez ściemniane okulary
ku barokowym opisom z końca w początek 
królują sznurowane oblicza, młodej Sary


jedzie wybrzeżami, a widzę ją tak
jedną ręka odgarnia powietrze
co chwilę upuszczając na język mleczny smak


samotności kazała znaleźć rytmikę
nie zgasną świeczki, nie zginą marynarze
kołami po chlorofilu uwodzi logikę 


wtedy, gdy kamień rozkwitnie w rezonansie
gdy zrodzi się bieg karlej kampanii zdrowej jaźni
jak mrówka z probiotyku, wybudzi się po transie

17 marca 2011

zaspane

obserwuję, Ty wiesz, Ty nie wiesz?
programy przyrodnicze
stan wodny, wielostronny, pan ściekły
zaspane

i znów o kant snu
rozbija się dialekt dwóch
pozbawiony wdzięku gładkiego lnu
niech struna straci słuch

aresztowani za bezczelności
mgły poranne i wieczorne
nie chcą brać odpowiedzialności
ich błąkanie niewymowne.



"ten kto dużo mówi nic nie mówi"
Nobody w Dead Man

13 marca 2011

moralniak

jak fale radiowe w stanie krzepnięcia
do skóry
biegając na scenę przeszywam na sobie kostiumy
do skóry

moralniak

spienione karty do gry, dama kier
zwolnij czas, stan upadku, na stół
byle nie noże, byle nie średniowieczna zastawa
w trakcie uchwyć asa wino, wino, wino pił
pomiędzy palcem wskazującym a środkowym
plótł wianki, chłopak z niebieską peleryną
po gorącym żwirze przebiega równowaga

najpierw kata uszczypniesz w uszko
potem dni na sucho, sucho, jadł na sucho
ściereczką z kosmicznym płynem oczy przeciera
smuga, myje okna nocą, tak na głucho
jakaś kara, bo mamie pęknie serduszko
usta skrojone, płatki skóry skaleczone
broda wygolona, szelest klucza, grzywa kruka

jesteś tylko człowiekiem
powiedziane raz dziecku, na zawsze usprawiedliwia dorosłego

12 marca 2011

ciepłe dłonie, zimne dłonie

spójrz.
"Dead can dance"

ciepłe dłonie, zimne dłonie

minęło, w oka mgnieniu, pryskają kolory z szyby
czekaj czekaj, mam jeszcze resztkę nadziei
odpracujesz, tylko szybko! wykreśl w tekście

przyda się amulet na nieodpowiednie zachowanie
anuluj działania, momentalnie, jeszcze mam takie pytanie...
ile można szukać: książe, bajka, erotyczna dobranocka

los, fatum, przypadek cicho grajka
jak pisanka ze stu uderzeń pędzelkiem
farbki dla dzieci nie działają, spróbuj zadudnić bębenkiem

miliony uderzeń złości zagryzę lekiem
odwróć chałupę: wstrząs i zmieszaj, teraz Ty coś czujesz
kto to? przestaw go i wymaż, kęs za-kąs

oto końcówka, mała widziała, duża oślepła
tydzień z tygodnia, godzina zmienia przyszłość
słowa klimatyzują sekundy, na pewno zauważyłeś!

jak szybko likwidują chemiczne spojrzenia
nie pasujesz, już nie usiądę tak blisko
wy, wyrobił się i wy, wy faceci, wy-gasacie

lekka likwidacja - z tych gestów
lekka końcówka - z tych słów
nim dokończe przejdzie całkowicie

ostatnie bicie, poruszenie serca,
zakładam rękawiczki
zrobiło mi się zimno w dłonie

ale już urok zaciera ręce

27 stycznia 2011

dzisiaj o dwudziestej

w miejscu, które jako ostatnie przeszukałam
na kamiennych schodkach, w niebieskim flakonie,
znalazłam niezapominajki z karteczką:

"dzisiaj o dwudziestej"

od jedenastu pięter kości,
siedmiu słów z ziemi,
czeka elektroniczny koka sen

dzisiaj o dwudziestej

jeden wystarczy, wspomnienia odlecą
sukienka upatrzona, godzina wyznaczona,
jestem we wszystkich kalendarzach światów

dzisiaj o dwudziestej

podobno nigdy nie było zagubionych bogów
wszędzie widzę świece i palące się w nich ćmy
poskromimy chorobę, zmniejszymy jej autorytet

dzisiaj o dwudziestej

wyrzucimy z ciał wszystkie piosenki
tylko nie oceniaj mnie jak potrawy
chętnie leżałabym w miłości

dzisiaj o dwudziestej

- Nie mogę o dwudziestej, bo...bo się boję.

25 stycznia 2011

barka

przepraszam, 
usunęłam dwa stany
prześwietliłam dumę

nie potrafię ustalić wydarzeń z przeszłości
pamiętam tylko ciszę i mgłę

przez dłuższą chwilę
słuchałam świergotu jaskółek
"hej, czemu one tak krzyczą?"
obudziłam się na dziobie barki
odklejając oczy jak pierwszy raz w życiu
słońce ogrzewało pokład, który kołysał się rytmicznie
nie było zimy, ani innej pory roku
barka płynęła po wąskim kanale
i śmiesznie, ledwo się tam mieściła
jej boki były otoczone karmnikami dla ptaków,
"czy to jakaś wystawa?"
stare i nowe, drewniane i metalowe
kolorowe i jednobarwne, smutne i uśmiechnięte
z resztkami kory jakby wyrwane z drzewa,
jakby je skradziono,
z kawałkami sznurków, drucików, rurek
wszędzie pióra i okruszki jedzenia
barka płynęła, czemu na niej byłam?

usłyszałam kroki, ktoś załapał moje ramię
to była babcia, szepnęła mi do ucha: "kochanie, zostaniemy na tej łodzi"

20 stycznia 2011

lekcja

nauczyłam się grać na Twoim ciele
do tańca na brzegach słów
a Ty

nauczyłam się porządkować myśli
tak, abyś rozumiał moją pasję
a Ty

nauczyłam się na pamięć Ciebie
by w  naszym krzyku znaleźć harmonię
a Ty

nie pobiegłeś za mną

15 stycznia 2011

królowa śniegu

na statku jedna z załogi twierdzi, że niebo bieleje
                                    zaszyfrować to, skserować to
i wywiesić na słupach z ogłoszeniami



królowa śniegu

na zamku królowej śniegu strażnicy proleki wyprzedają
zamek się sypie, poddani rozpuszczają jego skład we krwi

stoję w kolejce, stoi całe moje miasto,
nawet sąsiadka i ten grawerujący ławki
kolega długowłosy z wymalowaną gitarą
jest kobieta flamenco i  mężczyzna khaki

sama nie wiem czy to cisza, czy objawy ekscytacji
walczyliśmy o odrobinę władzy,
dostajemy ją w innej niż chcieliśmy postaci
teraz zażywamy by się uzdrowić

pani zobaczy męża, on zostanie oświecony
para myśli o przeszłości, zabiciu węża
tylko zatańczyć z wachlarzem,
tylko na chwile być jak zapalony

po kolei zamykają oczy, tak będzie najłatwiej, moja kolej
czy to złudzenie, ze stresu? czy królowa nas okłamała?

11 stycznia 2011

garderoba zgrywusa

przepłyń każdą rzekę
wejdź na szczyty wszystkich gór
znajdź najciemniejszą jaskinię
zamieszkaj tam
zbuduj wielką salę
wstaw drewniane drzwi
w końcu wywieś tabliczkę:
"garderoba zgrywusa"

niech on dalej z ciebie kpi


                                   "Każda przebyta do końca droga prowadzi dokładnie donikąd.
                                          Wdrap się na górę tylko tyle, by sprawdzić, że jest górą.
                                          Nie zobaczysz góry z jej szczytu"
                                                                                                                       Diuna, Frank Herbert


05 stycznia 2011

mój kumpel

mój kumpel agresywny patolog
wyrywa wszystkie kwiaty polne
zanosi je do piwnicy
najpierw prasuje,
potem wycina długie pasy
tworzy taśmę,
mówi, że to idealne podłoże
do nagrania dzieciństwa syna

04 stycznia 2011

ostatnio nie potrafię tytułować

*


tak bardzo chcę Ci powiedzieć kilka słów
oczom nie mogę, już nie, obiecałam
jest źle, a gdy mój świat się ukończy
proszę, pamiętaj o tych kilku sprawach
zapal jednego papierosa,
bo ja paliłam - oszukałam
wypij wino z białej butelki,
bo ja piłam jak grać nie umiałam
teraz możesz wejść na wzgórze
nie zapomnij przynieść rozkwitających maków
uważaj na płatki, zgubisz je dotykając
idź, jak będzie całkiem ciemno
przecież nauczyłam Cię faz księżyca
tam jest trochę czystej ziemi - napisz
niech słowa jak nakremowane wsiąkną w ziemię
tam właśnie będę, rozmawiajmy
mamy niedokończone sprawy


zagryzione owcze serce
już wysuszone
miałeś mnie pilnować pasterzu