przepraszam,
usunęłam dwa stany
prześwietliłam dumę
nie potrafię ustalić wydarzeń z przeszłości
pamiętam tylko ciszę i mgłę
przez dłuższą chwilę
słuchałam świergotu jaskółek
"hej, czemu one tak krzyczą?"
obudziłam się na dziobie barki
odklejając oczy jak pierwszy raz w życiu
słońce ogrzewało pokład, który kołysał się rytmicznie
nie było zimy, ani innej pory roku
barka płynęła po wąskim kanale
i śmiesznie, ledwo się tam mieściła
jej boki były otoczone karmnikami dla ptaków,
"czy to jakaś wystawa?"
stare i nowe, drewniane i metalowe
kolorowe i jednobarwne, smutne i uśmiechnięte
z resztkami kory jakby wyrwane z drzewa,
jakby je skradziono,
z kawałkami sznurków, drucików, rurek
wszędzie pióra i okruszki jedzenia
barka płynęła, czemu na niej byłam?
usłyszałam kroki, ktoś załapał moje ramię
to była babcia, szepnęła mi do ucha: "kochanie, zostaniemy na tej łodzi"
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz