usiadłam na zimnym kamieniu
spragniona mleka.
Wyobraź sobie spadające czarne łzy
do kubka miękkiej bieli.
To jest ostatnia karta historii,
wszystko straciło znaczenie.
Logika przestała wzbudzać panikę,
ciekawość przestała ścielić łóźko.
Kapitanie zobaczyłam łódź,
stojąc na śnieżnym pomoście.
Mimo wszystko będę tęsknić,
tęsknić tam na dryfującym podeście.
Nie ma wątpliwości,
dnia nie będzie, świtu też nie.
Ukończyłam wszystkie kategorie schematycznie,
a teraz nastepuje bezwarunkowe posłuszeństwo strukturom nocy.
nikt nie czytał genezy wyprawy
Koniec pewnego rozdziału. W notatnikach znajduje się jeszcze wiele wypocin, zbyt wiele. Tylko...nie jestem w stanie do nich wracać. Nie mogę taplać się w nieaktualnościach. Otworzyłam się na coś, czego nie potrafię opisać. Wyruszam, gonię lub uciekam przed słowami. Jestem w podróży. Nie wiem kiedy umieszczę tu zdania, za tydzień, za miesiąc, może...
pozdrawiam
July.
jestem halucynogenna
nie zażywam, biorę
nicość na pieprzoną patelnię
smażąc ją z zzieleniałym szczypiorkiem
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz