23 marca 2011

Sara

jak bóg Ra

przy pełnym słońcu przez ściemniane okulary
ku barokowym opisom z końca w początek 
królują sznurowane oblicza, młodej Sary


jedzie wybrzeżami, a widzę ją tak
jedną ręka odgarnia powietrze
co chwilę upuszczając na język mleczny smak


samotności kazała znaleźć rytmikę
nie zgasną świeczki, nie zginą marynarze
kołami po chlorofilu uwodzi logikę 


wtedy, gdy kamień rozkwitnie w rezonansie
gdy zrodzi się bieg karlej kampanii zdrowej jaźni
jak mrówka z probiotyku, wybudzi się po transie

1 komentarz:

  1. Moja logika też została uwiedziona... podoba mi się styl a kompozycja wprowadza w trans.
    enigma

    OdpowiedzUsuń