byle-jak
na śnieżno białej łące usiadła wietrzna dziewczyna
w dłoni trzymając szminkę w kolorze karmazyna
ten wścibski brudny kontrast wywołał nieznośny gwar
wtedy arogancka biel uderzyła w czerwieni skwar
na bezimiennym arkuszu podpisano zaprzeczenia
od teraz będą się szamotać w mgle upokorzenia
ona już marzy o pastelowej ciszy, o rumieńcach w łodzi
bez tych histerycznych uniesień w których idea się nie narodzi
dodatkowo otacza ją pozbawiona przyczyn materia
złudna nadzieja walczy by zmieniła się sceneria
uroczyście wypowiem słowa ostateczności
aby zaraz potem pozbawić życia bylejakości
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz