19 czerwca 2010

byle-jak

byle-jak

na śnieżno białej łące usiadła wietrzna dziewczyna
w dłoni trzymając szminkę w kolorze karmazyna

ten wścibski brudny kontrast wywołał nieznośny gwar
wtedy arogancka biel uderzyła w czerwieni skwar

na bezimiennym arkuszu podpisano zaprzeczenia
od teraz będą się szamotać w mgle upokorzenia

ona już marzy o pastelowej ciszy, o rumieńcach w łodzi
bez tych histerycznych uniesień w których idea się nie narodzi

dodatkowo otacza ją pozbawiona przyczyn materia
złudna nadzieja walczy by zmieniła się sceneria

uroczyście wypowiem słowa ostateczności
aby zaraz potem pozbawić życia bylejakości

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz