02 lipca 2010

dziki wiśniowy bandyta

"Dusza i ciało szły, a raczej pełzły obok siebie, lecz oddzielnie, tak wątłą była łącząca je nić."
Miłość Życia Jack London 


dziki wiśniowy bandyta


oddechy zamaskowanego były zanieczyszczone
nie pozwalało mu to posługiwać się językiem
dzisiejszego miejskiego erudyty

zanieczyszczone oddechy
zimne minuty
mokre krzemienie
pijane butelki


minuty tego bandyty przestały być progresywne
odnalazł więc bezpieczne kategorie, aż cztery
w których się nie gubił


zanieczyszczone oddechy
zimne minuty
mokre krzemienie
pijane butelki


próbował latać - i co powiesz?
nawet srebrny samolot zbudował, ale...
za każdym razem na mokrych krzemieniach lądował


zanieczyszczone odddechy
zimne minuty
mokre krzemienie
pijane butelki


sąsiedzi pytali wyłącznie o owoce
wiśnie pielęgnował, do granic dzikości
mimo, że od nadmiaru facet miał mdłości


zanieczyszczone oddechy
zimne minuty
mokre krzemienie
pijane butelki


taki był dziki wiśniowy bandyta

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz